Historia Tikiego

IMAG0392122.listopada 2012 r. zapamiętamy do końca życia. W ponad trzydziestoletniej karierze medycznej Marka Maciejowskiego i siedmioletniej karierze Przemysława Maciejowskiego nie zdarzył się taki „przypadek”. Trafił do Nas kot Tiki z olbrzymią opuchlizną i ropowicą tkanek miękkich głowy. Właściciel zgłaszał że wyjął ze skóry tyłu głowy śrut wystający ze skóry. Dr. Marek zadzwonił do mnie i powiedział: „przyjdź szybko na dół trzeba prześwietlić pacjenta: jest terminalny”. Przyszedłem nie przeczuwając jeszcze takiego obrotu sprawy. P. Asia, technik weterynarii podczas szkolenia i jednocześnie czynny Ratownik Medyczny mówi do mnie: ” kot ma czaszkę w częściach chrupie pod palcami – nie ogarniam kto mógł mu to zrobić”. Faktycznie pod palcami coś krepitowało. RTG wykazał…. nieokreśloną swą mnogością ilość śrutów tkwiącą w całej głowie zwierzaka ze szczególnym zagęszczeniem w okol. nadoczodołowej i czołowej. ktoś (celowo z małej litery) strzelał z rozmysłem: strzał za strzałem z przyłożenia lub z bardzo bliskiej odległości „między oczy” kota. Dodatkowo poszlaką mówiącą o rozmyślnym świadomym działaniu jest nagromadzenie sprasowanych śrutów w jednym miejscu: każda broń daje odrzut podczas strzału. W rękach niewprawionej osoby powoduje to, że strzelając seriami nie trafiamy w cel i powodujemy duży rozstrzał. Tak więc może to mówić że była to zwykła śrutówka jednostrzałowa. Po jednym strzale należało broń załadować, naciągnąć sprężynę wycelować i strzelić. Tak więc „egzekucja” trwała ok. godziny… Godzina przyjmowania strzałów raz za razem blisko czterdzieści razy…. Zakładając brak wprawy strzelającego nie mogła to być seria z broni pneumatycznej automatycznej bo wtedy śruty byłyby w całym ciele zwierzaka. To są domysły, jeśli chodzi o scenariusz, ale bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę cenę profesjonalnej broni pneumatycznej automatycznej. Kot przyjął ok trzydziestu pięciu śrutów. Przeżył… Pierwsze śruty nie spenetrowały czaszki, a zatrzymały się na kości czołowej tworząc swoisty pancerz chroniący przed następnymi… Ok piętnaście sprasowanych śrucin w jednym miejscu. Pozostałe porozrzucane po całej głowie: utkwiły w uszach, w nosie, policzkach, jeden na kręgu szczytowym… Operacja trwała ok pięciu godzin. W tym czasie usunięto ok dwudziestu pięciu śrucin. Oczyszczono ranę z ropy, prowadzono intensywną płynoterapię oraz podano leki: antybiotyki, p. bólowe. Kot przez cały zabieg był stabilny, wybudził się. Wg. Właścicieli już późnym wieczorem wykazywał zainteresowanie miską, domagał się głaskania: cóż za wola życia!!!

IMAG0385Następnego dnia (23.XI) wysięk z rany zaczął się klarować, coraz mniejszy był udział ropy w wypływie z rany. Kot już dość swobodnie otwierał swoje bursztynowe oczy. Grzecznie pozwala sobie na wszystkie zabiegi lekarskie i higieniczne. Towarzystwo opieki nad zwierzętami zaoferowało pomoc finansową.

Sprawa została od razu zgłoszona na Policję, do Inspekcji Weterynaryjnej oraz odpowiednio nagłośniona. Nie może być zgody na takie postępowanie. Poniżej publikujemy niektóre linki do portali informacyjnych, do mediów w których pojawiła się informacja na ten temat:

http://krakow.naszemiasto.pl/galeria/opis/1627513,modlniczka-kot-postrzelony-ponad-30-razy-cud-ze-przezyl,galeria,3915305,id,t,tm,zid.html#galeria-duze-zdjecie

http://www.polskatimes.pl/tag/postrzelony-kot-modlniczka.html

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/704897,modlniczka-z-broni-pneumatycznej-strzelil-do-kota-ponad-30,id,t.html?cookie=1

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/postrzelil-kota-30-razy-zwierzak-przezyl,290415.html

http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zwyrodnialec-postrzelil-kota-srutem-ponad-30-razy,nId,716400

http://radioalert.blox.pl/2012/11/Zabierzow-Zwyrodnialec-postrzelil-kota-srutem.html#axzz2DAjYnbg9

http://www.tvp.pl/krakow/aktualnosci/rozmaitosci/strzelal-do-kota-jak-do-tarczy/9198008

IMAG0387W kolejnych dniach Właściciele co dzień przychodzili na podawanie leków, płynów oraz toaletę rany. Mniej więcej po tygodniu rana przestała się należycie goić: organizm starał się usunąć pozostałe śruciny wytwarzając wokół nich stan zapalny i rana zaczęła od początku ropieć. Zdecydowaliśmy więc o reoperacji okolicy rany, usunęliśmy pozostałe osiągalne pociski, usunęliśmy raz jeszcze schorzałą tkankę i rana została zaszyta. W głowie Pacjenta pozostały trzy śruty które nie były już osiągalne. Pomimo tego głowa Tikiego zaczęła się goić. Kontrole już nie były potrzebne tak często. Właściciele stawiali się coraz rzadzej. Tiki zaczął wychodzić nieśmiało na spacery. Po ok. dwóch tygodniach wyjęliśmy szwy, i mogliśmy cieszyć się już zdrowym dorodnym Kociskiem, ważącym, pod koniec prawie dwumiesięcznej kuracji, 7kg…

Sprawa dochodzeniowa trwa. Policja w dalszym ciągu prowadzi dochodzenie.
Z dostępnych nam informacji wiemy o pewnych czynnościach oraz o tym że został wytypowany krąg podejrzanych. Mamy nadzieję że Policji uda się schwytać i ukarać sprawcę. Jeśli dowiemy się czegoś nowego o sprawie na pewno napiszemy i tym.